piątek, 13 lutego 2015

Naturalne metody wspomagania leczenia astmy aspirynowej

Tym razem trochę na temat naturalnych metod wspomagania leczenia astmy. Spisałem porady zawarte w książce lekarz medycyny Pani Beaty Kokieć pt. „1001 domowych leków dla zdrowia”, które co prawda dotyczą astmatyków w ogóle, a nie salicylanowców w szczególe, ale mam wrażenie, że są wyjątkowo trafne również przy triadzie - nadwrażliwości na NLPZ i salicylany...

„Astma jest chorobą charakteryzującą się napadową dusznością wywołaną zwężeniem dróg oddechowych. Atak astmy, który może trwać kilka godzin, przejawia się trudnościami w oddychaniu, gwizdaniem w płucach, zasinieniem warg, zimnymi kończynami, zwiększoną potliwością, suchym kaszlem i uczuciem lęku.
Ważne jest przede wszystkim odkrycie przyczyny ataku astmy. Dopiero potem można rozpocząć leczenie. Dlatego też należy zwrócić się do lekarza. Przepisze on między innymi środek do inhalacji którzy rozszerzający oskrzela, który pacjent musi zawsze nosić przy sobie.” - Większość z nas ma już astmę oswojoną i potrafi nad nią panować przy pomocy diety i przepisanych medykamentów. Tyle ogólników, teraz konkretne porady:

Profilaktyka i działania wspierające terapię:

  • "Jeżeli stwierdzono, co jest powodem astmy, należy unikać kontaktu z czynnikiem wywołującym chorobę (nie można na przykład trzymać w domu kota, jeżeli jego sierść powoduje alergię)." Co prawda, to prawda - dobrze jest unikać salicylanów :)
  • "Należy unikać substancji drażniących, dymu, wyziewów." Tu mnie pani dr zaskoczyła. Serio, myślałem, że to moje jakieś fobie, gdy pod wpływem oparów czy dymu tytoniowego łapały mnie świsty, mimo, że nie były to przecież salicylanowe opary.
  • Należy ograniczyć lub całkowicie rzucić palenie tytoniu. To już zupełnie jasne i nie dotyczy tylko tytoniu, ale wszelkich palonych "ziółek".
  • Należy jeść mniej produktów mlecznych i cukru. Święte słowa. Też to zauważyłem, nawet wczoraj, gdy najadłem się słodyczy (nie pączków, które mają drożdże).
  • "Doskonałe efekty daje trening ruchowy (np. pływanie)." W moim przypadku świetnie się sprawdza dłuuugi spacer czy wędrówka górska oraz jazda na rowerze. Trzeba tylko uważać, aby nie przegiąć, bo po zbyt intensywnym wysiłku też nie jest zbyt dobrze.
  • "Hartowanie zwiększające odporność organizmu: naprzemienne gorące i zimne kąpiele stóp, zimne natryski, obmywanie ciała zimną wodą, natryski na ręce i klatkę piersiową, masaże szczotką i sauna." Tego nie próbowałem, saunę owszem sprawdzałem, ale nie zauważyłem poprawy...
  • "Zmiana klimatu – leczenie klimatyczne. Dobrze działa powietrze górskie i słońce. Długotrwała zmiana klimatu może całkowicie wyeliminować ataki astmy." Góry i morze - działają na mnie niezmiennie dobrze!
  • "Dużo surowego czosnku (codziennie 1-2 ząbki) i cebuli. Maść z nagietka do masażu. Tarty chrzan z miodem." To już w ogóle strzał w dziesiątkę. Też to wypraktykowałem! Zarówno cebula, czosnek jak i chrzan są dla mnie pomocne, choć chrzan w zbyt dużych ilościach nie jest wskazany. Z miodem oczywiście trzeba baaaardzo ostrożnie ze względu na dużą ilość salicylanów!
  • "Herbatki: kwiat lipy, babka lancetowata, krwawnik, tymianek, koper, a przede wszystkim dziewięćsił." Tego nie praktykowałem, więc się nie wypowiem... oczywiście uwaga na lipę bo ma duuuużo salicylanów. W ogóle na ziółka trzeba uważać, szczególnie te o działaniu przeciwzapalnym, czy napotnym, bo prawie na pewno mają salicylany!
  • "Olejki eteryczne: 2-3 krople olejku z szałwi z miodem, masaż klatki piersiowej i pleców olejkiem z lawendy. Olejki z eukaliptusa i mięty oczyszczają drogi oddechowe.” Tu też nic nie powiem, bo nie wiem... :)
Co ciekawe powyższe wytyczne dobrze też wpływają na mojego nocha, a nie tylko na świsty w płucach...
Przy okazji podzielę się moimi autorskimi spostrzeżeniami co do białego ryżu. Mimo, że teoretycznie nie ma on dużej ilości salicylanów, to w większych ilościach działa na mnie jakby miał salicylany, zresztą podobnie rzecz się ma z dozwolonymi w diecie niskosalicylanowej alkoholami i przetworami mlecznymi. Nie wiem czy to kwestia dodatków chemicznych nie ujawnionych na etykiecie? Ciekaw jestem czy doświadczacie czegoś podobnego? O białym ryżu paraboiled podobnie wypowiedziała się Salicylanka, gdy z nią o tym gawędziłem. Zatem nie są to tylko moje doświadczenia.
Zapraszam też na http://triada-aspirynowa.blog.pl/




niedziela, 1 lutego 2015

Surówka - marchewka z chrzanem

Salicylanowcy muszą niestety uważać na warzywa i owoce gdyż wiele z nich ma dużą zawartość salicylanów. Dziś zaprezentuję Wam banalnie prostą, ale pyszną surówkę z marchewki i chrzanu z odrobiną majonezu.

Skład:

  • 2 duże marchewki,
  • 1 łyżka stołowa chrzanu tartego,
  • 1 łyżka stołowa majonezu,
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej, bezglutenowej i wegetariańskiej
Marchewkę umyć i oskrobać, następnie zetrzeć na tarce. Do startej marchewki dodać starty chrzan oraz majonez, następnie wymieszać.
Gotowe. Szybko, smacznie i bez salicylanów.
Uwaga: Najlepiej używać chrzanu i majonezu własnej roboty, ale ponieważ nie miałem ich na podorędziu, to użyłem majonezu "Kieleckiego", który jest w składzie prawie domowy bez dużej ilości szkodliwych dla nas dodatków oraz chrzanu tartego "Extra Wieluński", który poza cukrem, cytryną, olejem i solą nie ma żadnych innych dodatków. Co do majonezu każdy musi go sam przetestować - ma małe ilości salicylanowych dodatków, które na mnie nie działają, ale każdy z nas ma inny próg "zadziałania".
Zapraszam też na http://triada-aspirynowa.blog.pl/

sobota, 24 stycznia 2015

Pstrąg pieczony w folii

Czas na rybkę. Dawno nie gościła na naszym blogu. Dziś będą stare dobre smaki - pstrąg z masłem, pietruszką i czosnkiem. Nie licząc odrobiny zabawy z umyciem i wysuszeniem pstrąga jest to danie, które prawie robi się samo i ma zasadniczą zaletę - pawie każdemu smakuje :)
Skład:
  • pstrąg - tuszka,
  • 2 ząbki czosnku,
  • trochę natki pietruszki,
  • łyżka stołowa masła,
  • sól, pieprz do smaku.
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej i bezglutenowej
Wypatroszonego pstrąga umyć i wysuszyć papierowym ręcznikiem. Po czym z każdej strony dokładnie popieprzyć i posolić (również od środka).
Masło wymieszać z pokrojoną drobno pietruszką i zmiażdżonym czosnkiem. Tak przygotowaną masę wetrzeć w środek pstrąga, a pozostałą część wetrzeć w skórę.
Tak przygotowaną rybę owinąć w folii aluminiowej i wstawić do rozgrzanego do 220st.C piekarnika na 1/2 godz.
Gotowe. Szybko smacznie i zgodnie z dietą!

Zapraszam też na http://triada-aspirynowa.blog.pl/2015/01/24/pstrag-pieczony-w-folii/

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Makaron ryżowy z twarogiem

Ostatnio kupiłem z ciekawości makaron "wstążka" z białego ryżu. Bardzo smaczny. Poeksperymentowałem z nim przy różnych daniach, które już publikowałem na tym blogu. Było pysznie. Pomyślałem więc, że czas wymyślić coś nowego, coś bez salicylanów, bez glutenu i wegetariańskie.To "nowe" prezentuję poniżej:

Skład:

  • 190g makaronu ryżowego Real Thai,
  • 15dkg twarogu półtłustego,
  • 2 duże cebule,
  • 2 garści łuskanego słonecznika,
  • 2 łyżki oleju rzepakowego,
  • odrobina ziół prowansalskich, 
  • sól, pieprz do smaku.
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej, bezglutenowej, wegetariańskiej
Makaron (taki jak ten, ale 5mm) połamać na krótsze wstążki i ugotować zgodnie z przepisem na pudełku.
Łuskany słonecznik uprażyć na patelni,aż zbrązowieje. Cebulę usmażyć na oleju aż się zarumieni. Do cebuli dodać uprażony uprzednio słonecznik, posolić i popieprzyć. Dodać odcedzony makaron i odrobinę ziół prowansalskich (uwaga - salicylany), wszystko lekko podgrzewając wymieszać. Dodać pokruszony twaróg, ewentualnie doprawić do smaku.
Gotowe. Szybko, smacznie i zgodnie z dietą.

środa, 24 grudnia 2014

Mój pyszny świąteczny MAKOWIEC

Oto makowiec na miarę moich możliwości - niskosalicylanowy i bezglutenowy, a mimo to pyszny i taki lekki jak chmurka :)
Makowiec ten jest kompilacją kilku przepisów i odrobiny moich pomysłów, jest efektem dociekań jak zrobić makowiec bez mleka, mąki i salicylanów. Okazało się, że można i to PYSZNY!

Skład (tortownica 24cm):

  • 200g maku,
  • 100g mąki migdałowej lub mielonych migdałów,
  • 130g masła,
  • 200g cukru lub ksylitolu,
  • 8 jaj,
  • garść obranych orzechów laskowych,
  • garść rodzynek (dla salicylanowców pokrojona w kostkę i uprażona w piekarniku gruszka),
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego,
  • łyżeczka płaska sody,
  • łyżeczka cynamonu (uwaga: 42,5mg salicylanów na 100g).
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej (mało wanilii i cynamonu), bezglutenowej, bezmlecznej i wegetariańskiej
Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia. Mak zaparzyć. Migdały i mak zemleć. Ja użyłem maku mielonego i mąki migdałowej, więc po zaparzeniu maku odcedziłem go i dosypałem mąki migdałowej, po czym wymieszałem.
Utrzeć masło z cukrem - ja preferuję ksylitol. Dodać cukier waniliowy (z wanilii a nie chemii), żółtka (białka zostawić na pianę) i sodę (może być proszek do pieczenia - 1 kopiasta łyżeczka). Wymieszać.
Potem dodać mak z migdałami, zmiażdżone orzechy, rodzynki (prażona gruszka) i cynamon - wymieszać. Następnie dodać  uprzednio ubitą pianę z białek i DELIKATNIE wymieszać np łyżką. Tak przygotowaną masę wylać na tortownicę. Piec w temp. 150st.C przez 80min. Gotowe. Szybko, smacznie i zgodnie z dietą.

Wesołych Świąt!

Wszystkim zaglądającym na bloga życzę wesołych Świąt. Żeby były one radosne, ale i spokojne, rodzinne, ale i intymne, no i co ważne smaczne!

  • Dużej ilości trafionych prezentów, które będą nie tylko potrzebne, ale i wypragnione;
  • Odwiedzin wyczekanych, do których aż serce się rwie;
  • Strojnej choinki i zapachów z dzieciństwa;
  • Wigilii niosącej wzajemne zrozumienie i poczucie spełnienia, nie tylko w jedzeniu, lecz też w byciu z innymi;
  • Potraw skrojonych pod Wasze wysublimowane gusta i zwariowane diety;
  • A dla lubiących śpiewy - kolęd miłych uchu - żeby były zgodne z tym, co nam w duszy gra;


czwartek, 11 grudnia 2014

Wyniki ankiety "Czy jednocześnie z Twoją triadą aspirynową/ astmą aspirynową/ nadwrażliwością na NLPZ masz/ miałeś (aś) inne dolegliwości?"

Ankieta "Czy jednocześnie z Twoją triadą aspirynową/ astmą aspirynową masz/ miałeś (aś) inne dolegliwości"? - dobiegła końca.

Wynik jest prozaiczny i brzmi: Nadwrażliwość na aspirynę i NLPZ jest w większości przypadków powiązana z dolegliwościami gastrycznymi i/lub grzybicami.
Uzasadnienie: Na 46 respondentów cierpiących na nadwrażliwość na aspirynę i NLPZ aż 77% (35 osób) uskarża się na problemy gastryczne i/lub grzybice, a tylko 23% (11 osób) nie ma takich dolegliwości.

Wniosek nasuwa mi się taki, że teorie części lekarzy i naukowców o powiązaniu triady z zakażeniem organizmu drobnoustrojami mogą być uzasadnione (triada jest tylko reakcją organizmu na atak drobnoustrojów). Trzeba zatem zbadać się na okoliczność drobnoustrojów, które w nas siedzą i po ich ujawnieniu walczyć z nimi wszelkimi dostępnymi metodami. Może się okazać, że zwalczenie ich będzie powodowało odstąpienie triady lub przynajmniej jej złagodzenie!


wtorek, 9 grudnia 2014

Sałatka "Czarne na Czerwonym Jedzie po Zielonym"

Żona oglądała w telewizji jakieś kulinarne czary - mary i nagle woła mnie, żebym przybył czym prędzej, bo fajna sałatka jest pokazywana i to bez salicylanów. No i stąd inspiracja. Niestety zapomniałem nagrać ten program i odtwarzam przepis z pamięci. Jest to więc sałatka telewizyjno - improwizacyjna...

Skład:

  • 200-250g soczewicy czarnej (Beluga),
  • 2 czerwone buraki,
  • ser twaróg wędzony lub feta,
  • 3 liście laurowe,
  • 2 łyżki sosu sojowego,
  • koperek lub pietruszka - natka,
  • sok z połowy cytryny,
  • sól, pieprz do smaku.
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej (uwaga na chemię w serze i na koperek), wegetariańskiej, wegańskiej (wówczas zamiast sera dać tofu) i bezglutenowej.
Soczewicę przepłukać i ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu. Jeśli nie ma informacji na opakowaniu, to należy zalać ją wodą w proporcji: jedna część soczewicy/ dwie części wody, osolić, dodać liście laurowe i gotować na wolnym ogniu, aż soczewica zmięknie (około 45 min). 
W piekarniku upiec umyte, ale nieobrane buraki (50min./180°C).
Ugotowaną soczewicę doprawić do smaku, a potem odcedzić, ostudzić i równomiernie rozłożyć na naczyniu. Na tak przygotowaną soczewicę ułożyć uprzednio obrane ze skórki i pokrojone w plasterki (1/2 plastra) pieczone buraki.
Można też buraki ugotować na parze jeśli chcemy przyoszczędzić na prądzie pożeranym przez piekarnik, a nie pieczemy niczego innego w tym czasie - np. pasztetu soczewicowego :)  
Na tak powstałą kompozycję ułożyć pokrojony lub pokruszony ser, a na to wszystko dip z mielonego koperku czy natki pietruszki z sokiem cytryny.
Gotowe. Szybko, smacznie i zgodnie z dietą.

P.S. Sałatkę można podać też na ciepło - wystarczy nie studzić soczewicy i buraka. Jest równie pyszna i może robić za danie główne!

niedziela, 7 grudnia 2014

Leczenie nadwrażliwości na salicylany i NLPZ - autopsja

Dziś wcześnie się obudziłem. W sumie dla mnie to standard. Bez względu na to czy mam iść do pracy, czy nie, to budzę się o 7:00, a czasem nawet wcześniej. Kiedyś, gdy miałem problemy z zatkanym nosem budziłem się w środku nocy z powodu nosa. Obecnie na szczęście to przeszłość – działania opisane w poście „Jak zwalczyłem triadę aspirynową II” okazały się skuteczne. Są skuteczne, ale nie mam pewności jak długo. Biorę jeszcze dexamethason, co prawda w dawkach szczątkowych, ale biorę. Nie wiadomo co będzie gdy go odstawię. Wystarczy trwanie na tej „autorskiej” diecie opisanej w poście? Nie wiem, dlatego korzystając z okazji, że cały dom jeszcze śpi rozmyślam nad całym procesem leczenia nadwrażliwości na aspirynę. To już ponad dekada! „Leczenie” brzmi dumnie, ale tak naprawdę laryngolodzy, alergolodzy, pulmonolodzy nie leczą tej dolegliwości a zaleczają. Nie walczą z przyczyną, a ze skutkami. Nie daje mi to cały czas spokoju.
Co będzie jeśli moja metoda też nie okaże się lecznicza? Trzeba będzie wrócić do kropli do nosa oraz inhalatorów, a może przeprosić się z dexamethasonem i nie zważając na niebezpieczeństwa skutków ubocznych cieszyć się życiem z odetkanym nosem i bez astmy?

Ta choroba nie ma nawet ustalonej nazwy. Ma ich kilka, a na dokładkę nie są one zwane większości lekarzy, nawet alergologów czy laryngologów. „Nadwrażliwość na aspirynę” czy szerzej na NLPZ wydaje się być nazwą najbardziej trafioną bo najbardziej ogólną, w której mieszczą się zarówno ci z astmą, polipami czy pokrzywką. Często jest też używana nazwa „Astma aspirynowa” lub „Triada aspirynowa” (1-astmą oskrzelowa, 2-przewlekły nieżyt nosa i zatok, 3-uczulenie na aspirynę) czy „Triada Samtera”. Są to już nazwy trochę mniej ogólne, ale czasem mylące bo nie ujmują tego, że problem tkwi nie tylko w aspirynie, ale też w NLPZ czy żywności z salicylanami.

Myślę nad tą triadą, myślę i wymyśliłem, że podzielę się z Wami terapiami jakimi jaki ćwiczyli na mnie lekarze, wskarzę te skuteczne i nieskuteczne, a Wy może w komentach pod postem podzielicie się informacjami o Waszych terapiach…

Nadwrażliwość na aspirynę, zwana potocznie alergią na aspirynę, wbrew pozorom nie ma podłoża alergicznego, gdyż nie jest reakcją immunologiczną na białka żywności. Nietolerancja nie ma niczego wspólnego z układem odpornościowym – jest problemem z metabolizmem kwasu salicylowego i jego pochodnych.
Problem z tym schorzeniem polega na tym, że nie jest ono do końca poznane. Jego leczenie opiera się na hipotezach i doświadczeniach, ale nie dotyka przyczyny schorzenia, a jedynie jego objawów. Objawami tej przypadłości są stany zapalne, na które medycyna zna lekarstwa, które jednak nie likwidują ich przyczyny.
Najprostszą metodą ograniczania objawów nadwrażliwości, jest profilaktyka polegająca na unikaniu przyjmowania leków typu NLPZ, naturalnych i sztucznych salicylanów w dawkach przekraczających próg tolerancji oraz środków chemicznych wywołujących podobne do salicylanów reakcje organizmu. Da się jednoznacznie wskazać, które leki nie są dozwolone, znane są też zawartości salicylanów w żywności, da się tez wskazać chemikalia, które mają działanie podobne do salicylanów, da się zatem skutecznie te środki wyeliminować z diety oraz z otoczenia. Niestety nie przyjmowanie aspiryny, minimalizowanie ilości żywności zawierającej salicylany, czy unikanie chemii spożywczej i kosmetyków z niebezpiecznymi związkami zmniejsza tylko objawy choroby, ale jej nie leczy. Objawy pozostają, lecz z mniejszym natężeniem. Jeśli nie profilaktyka, to co? Medycyna! Niestety trzeba przyjmować leki.
Najbardziej powszechnie stosowane są kortykosteroidy wziewne, które są w stanie zmniejszyć lub nawet wyeliminować jeden z najczęstszych objawów nietolerancji na aspirynę – astmy.
Dodatkowo, obok kortykosteroidów wziewnych stosowane są leki antyleukotrienowe np. Montelukast. Dodanie leków antyleukotrienowych do terapii astmy często umożliwia redukcję dawki stosowanych kortykosteroidów. Leki te, okazały się szczególnie skuteczne w terapii pacjentów z nadwrażliwością na niesteroidowe leki przeciwzapalne NLPZ, przyczyniając się do poprawy wskaźników spirometrycznych, powrotu powonienia, czy zmniejszenia się wodnistego wycieku z nosa.
Do walki z dolegliwościami spowodowanymi polipami nosa stosuje się również kortykosteroidy, tyle że w formie aerozolu donosowego. Odpowiednio dobrany środek przy odpowiednim dawkowaniu jest w stanie powstrzymać przyrost polipów.
Leczenie kortykosteroidami wziewnymi oraz donosowymi powinno być uzupełniane odpowiednio dobraną dietą niskosalicylanową, gdyż w przeciwnym wypadku może się okazać konieczne zwiększanie ich dawek, co w rezultacie może doprowadzić do konieczności stosowania w terapii sterydów doustnych, które niestety lecząc jednocześnie demolują organizm wieloma skutkami ubocznymi.
Wśród stosowanych metod leczenia, w przypadku nadwrażliwości na aspirynę, należy wymienić również desensytyzację, która polega na podawaniu coraz większych dawek NLPZ, co wywołuje tolerancję aspiryny. Niestety tolerancję tą trzeba podtrzymywać przez bardzo wysokie dawki aspiryny podawane codziennie. U części pacjentów desensytyzacja prowadzi do zmniejszenia nasilenia objawów przewlekłego zapalenia nosa i zatok. Terapia ta niestety nie jest skuteczna przy walce z przewlekłą pokrzywką.

W mym życiu „salicylanowca” obowiązywała powyższa metoda – sterydowe krople do nosa + sterydowe preparaty wziewne, a jak przestawały działać to steryd doustny (najpierw dawka uderzeniowa, potem stopniowo coraz mniej, aż do wyłączenia). Natomiast leki leki antyleukotrienowe czy przeciwhistaminowe w ogóle nie mają na mnie oczekiwanego wpływu. Podobnie nie zadziałała na mnie desensytyzacja.

Niestety terapia (krople Flixonase lub Nasonex + wziewy Alvesco160) oddziałują na mnie coraz słabiej – stąd moja, opisywana na blogu, przygoda z dietą niskosalicylanową i poszukiwanie alternatywnej, niż zalecana przez medyków, ścieżki wyjścia z tej przypadłości lub przynajmniej jej osłabienia.

Ciekaw jestem jak to wygląda u Was. Dlatego zachęcam do opisywania w komentarzach do tego wpisu Waszych terapii zarówno tych skutecznych jak i mniej skutecznych, zarówno tych przepisanych przez lekarza jak i autorskich…


Metody leczenia akademickiego: Leczenie nadwrażliwości na aspirynę w oparciu o Nadwrażliwość na aspirynę i inne niesteroidowe leki przeciwzapalne — mechanizmy, diagnostyka, terapia. Maciej Kupczyk, Piotr Kuna.

niedziela, 2 listopada 2014

Selerowe talarki

Kupiłem seler korzeniowy na surówkę, ale ponieważ było chłodno, a ja nie bardzo miałem pomysł na danie główne, zamiast surówki powstały zapiekane krążki. Część na klasycznej patelni, część na patelni grillowejNiestety te na grillowej "zeszły" zanim zdążyłem zrobić im fotkę.

Skład:

  • seler - korzeń,
  • olej rzepakowy,
  • czosnek - kilka ząbków,
  • sól, pieprz do smaku.
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej, wegetariańskiej, wegańskiej, bezglutenowej.
Seler obrać ze skóry, dokładnie umyć pokroić w krążki - talarki grubości mniej więcej 0,5cm. Krążki natrzeć olejem, solą, pieprzem i zmiażdżonym uprzednio czosnkiem.  
Tak przygotowane kłaść na rozgrzanej patelni i smażyć aż się zarumienią. Oczywiście w środku będą ciepłe, ale twarde - tak ma być. Mają być chrupkie a nie miękkie. Gotowe. Szybko, smacznie i zgodnie z dietą.

poniedziałek, 20 października 2014

Ankieta "Czy jednocześnie z Twoją triadą aspirynową/ astmą aspirynową masz/ miałeś (aś) inne dolegliwości"?

Pod wpływem moich badań nad triadą pojawiły się nowe spostrzeżenia i domysły, dlatego zapraszam do ankiety, która być może pozwoli znów posunąć się o kilka kroków do przodu w walce z triadą.
Ankieta jest w 100% niejawna - nie mam dostępu do danych osób głosujących. Ankieta dostępna jest na górze prawego marginesu tego bloga.

niedziela, 19 października 2014

Dyniowa potrawka "Hokkaido"

Wszędzie dynie. W marketach - dynie, na targu - dynie, w warzywniakach - dynie. Nie da się przechodzić obok nich obojętnie. W zeszłym sezonie chwaliłem się na blogu dynią z orzechami laskowymi w sosie serowym. Tym razem będzie to lżejsze i o wiele prostsze danie i nie z dyni "klasycznej", lecz z hokkaido. 
Podstawą tego dania będzie hokkaido, cebula i czosnek, a dodatkiem zapewniającym sytość ryż brązowy. Tak na marginesie od kilkunastu miesięcy nie jadam parboiled gdyż mam poważne podejrzenia, że jest szprycowany jakąś chemią. Zresztą potwierdza te przypuszczenia też Salicylanka. Można też to danie przyrządzić jako risotto...

Skład:

  • dynia hokkaido,
  • 1 duża cebula,
  • 1 cały czosnek,
  • natka pieruszki,
  • ryż brązowy (nie parboiled) ok. 250g,
  • olej rzepakowy do smażenia ok. 3 łyżki,
  • sól, pieprz do smaku.
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej (uwaga na dynię - klasyfikowana jest jako posiadająca umiarkowaną, a nie niską zawartość salicylanów), ponadto wegetariańskiej, wegańskiej i bezglutenowej.
Zaczynamy od ryżu. Poniewież nie jest on fabrycznie podgotowany, to będzie trzeba czekać na łaskawcę 1/2 godziny. Zastosowałem ryż luzem, który wsypałem do garnka, zalałem wodą w proporcji 2 części wody na 1 część ryżu i postawiłem na palnik. Czas 1/2 godziny zacząłem odliczać od momentu gdy woda zaczęła się gotować. Gotowałem bez przykrycia.

Równocześnie z gotowaniem ryżu dzieje się potrawa właściwa. Hokkaido porządnie wymyłem - porządnie bo będzie wykorzystane razem ze skórką, potem pokroiłem na ćwiartki, wydłubałem nasiona. Ćwiartki pokroiłem w ósemki, te w szesnastki i tak do czasu aż powstały paski, które z kolei pokroiłem w kostkę. Taką przygotowaną kostkę wrzuciłem na dużą patelnię, dodałem pokrojoną w piórka cebulę (może być w kostkę, ale ja wolę jak po usmażeniu ma formę małych "makaroników"). Taką mieszankę posoliłem, zalałem olejem i zacząłem smażyć na wolnym ogniu, aż cebula zaczęła lekko się rumienić, a dynia zmiękła. Doprawiłem solą i pieprzem oraz dodałem ryż, który w tym czasie "doszedł".
Proporcje ryżu i wody okazały się na tyle trafione, że nie nie musiałem go odlewać przez sito, tylko wraz z pozostałościami wody dodałem go to usmażonej dyni. Tak powstała urocza potrawka dyniowo -  cebulowo - ryżowa, ale nie spełniała moich oczekiwań. Czegoś jej brakowało. Dodałem obrany zmiażdżony cały czosnek (nie jeden ząbek) i posiekaną natkę pietruszki (może być też natka suszona). To spowodowało, że słodkawo- mdłe danie nabrało wigoru. Stało się pyszne!
Żeby smak czosnku i pietruszki się nie "wyprażył" to po ich dodaniu tylko zamieszałem danie i nie smażyłem go dalej.
Gotowe. Szybko, smacznie i zgodnie z dietą.

środa, 1 października 2014

Jak zwalczyłem triadę aspirynową II

Oto dziś dzień krwi i chwały – oby dniem zwycięstwa był!

Zaczynam kolejną wyprawę wojenną przeciwko triadzie aspirynowej! Wojska zebrane, motywacja jest, tylko przeciwnik chowa się gdzieś po lasach i nie chce podjąć walki w otwartym polu.
Niestety jest to przypadłość zdradziecka, z którą nie jest łatwo walczyć. Ci którzy śledzą mego bloga wiedzą, że walczę z nią stale. Bez fajerwerków w „cichości serca”, godzina po godzinie, dzień za dniem, tydzień za tygodniem. Tygodnie składają się w miesiące, a miesiące w lata i tym sposobem trwam w tej walce ponad dekadę.
Moja walka daje tylko tyle, że udaje się powstrzymać dolegliwość przed dalszym rozwojem, nie daje zwycięstwa. To coś jak stan nieprzestrzeganego zawieszenia broni. Niby front ustabilizowany, a jednak przeciwnik nęka raz po raz. Rok temu, zniecierpliwiony tym stanem niby wojny – wydałem wojnę totalną, którą opisałem we wpisie „Jak zwalczyłem triadę aspirynową”. Była to wojna bez oszczędzania sił i środków, ale mimo początkowych sukcesów – ostatecznie przegrana!
Po tej walce, przyznam, byłem trochę zniechęcony, choć nie poddałem się zupełnie – podjąłem jeszcze kilka potyczek. Na przykład po namówieniu mego laryngologa zastosowałem powtórną terapię antybiotykową, w nadziei, że to właśnie ona przyczyniła się do powrotu węchu. Niestety, to nie to! Nic się nie zmieniło…
Tak rozpoczęła się wiosna. Krople do nosa działały z coraz mniejszą skutecznością – zarówno flixonase, jak i nasonex czy budherin – miałem coraz bardziej zatkany nos. Jedynie astmę dało się trzymać w ryzach – alvesco dawało radę. Po kilku miesiącach krople przestały działać w ogóle – ratowałem się xylogelem. Pomagał, ale tylko przez kilkanaście dni. Zrezygnowany próbowałem znów akupunktury – bezskutecznie. Nos praktycznie był cały czas przytkany, a nocami praktycznie niedrożny. I tym sposobem, po trzech miesiącach od zwalczenia triady zostałem pobity – podpisałem akt kapitulacji poprzez przyjęcie doustnych sterydów. Na początek dawka uderzeniowa, potem stopniowo coraz mniej, aż po kilku dniach 0,5mg dexamethasonu dziennie (bez stosowania kropli czy wziewów). Znów życie było piękne, znów chciało się żyć!
Sielanka nigdy nie trwa wiecznie – od kwietnia minęło już 5 miesięcy, a ja cały czas na dexamethasonie, co prawda na mikro dawkach, ale zawsze. Laryngolog twierdzi, ze trzeba kończyć i wracać do kropli i wziewów. Skierował mnie na kilkanaście badań mających sprawdzić czy dexamethason czegoś mi nie rozregulował, ale bez względu na wyniki i tak powoli czas kończyć z tabletkami… Zatem trzeba znów walczyć, bo wiem, że na samych kroplach daleko nie zajadę.

Pomysł jest taki:
  • Pozostaję na dawkach 0,5mg dexamethasonu raz dziennie (rano),
  • Pozostaję na diecie niskosalicylanowej,
  • Nie jem nabiałów (z wyjątkiem jogurtu czy kefiru raz w tygodniu),
  • Nie jem cukru (w zamian syrop klonowy i ksylitol),
  • Nie jem owoców (z wyjątkiem małych ilości śliwki suszonej),
  • Nie jem czerwonych mięs w ogóle (białe mięso – kurczak, indyk 1x może 2x w tygodniu),
  • Jem jak najwięcej ryb, ale nie hodowlanych - nieszprycowanych pestycydami, hormonami i innym badziewiem,
  • Nie spożywam alkoholi (nawet tych dozwolonych w diecie niskosalicylanowej),
  • Nie jem chleba, ani innych glutenowych wyrobów (z wyjątkiem otrębów owsianych z syropem klonowym, słonecznikiem i śliwką kalifornijską suszoną – na śniadanie każdego dnia),
  • Jem duuuużo warzyw, szczególnie buraków czerwonych i brokuła,
  • Piję dużo wody z dodatkiem soku z cytryny,
  • Jem dużo kaszy jaglanej, mniej gryczanej, sporadycznie żytniej (podobnie makarony),
  • Jem sporo nasion strączkowych,
  • Jem dużo słonecznika, pestek dyni, trochę orzechów laskowych,
  • Piję sok z kapusty,
  • Jem kapustę kiszoną (nie kwaszoną),
  • Jem suplementy witaminowe – np. Bodymax,
  • Unikam mieszania węglowodanów z białkami (np. mięso i tłuszcze z ziemniakami, makaronami, czy kaszą),
  • Uprawiam nie obciążające sporty (rower, joga, wędrówki górskie, dłuuugie spacery),
  • z biegiem czasu zmniejszam dawkę dexamethasomu do 0,25mg/ dziennie, aż do czasu (mam nadzieję jego zupełnego odstawienia),
  • potem stopniowo dodaję do diety małe ilości zbóż, owoców i nabiałów, czy ewentualnie alkoholu – cały czas obserwując reakcje organizmu...
Więcej na http://triada-aspirynowa.blog.pl/2014/10/01/jak-zwalczylem-triade-aspirynowa-ii/

poniedziałek, 8 września 2014

Kasza jaglana na słodko z gruszkami

Jest sezon na gruszki! Czas je zaprząc do mojej kuchni. Wymyśliłem to wracając głodny do domu, gdy w mojej torbie pętały się gruszki z warzywniaka, który usadowił się nieopodal mojej pracy. Miały być jako przekąska, a stały się bezglutenowym daniem głównym.

Skład:

  • 2-3 obrane duże gruszki,
  • 200g kaszy jaglanej,
  • 2-3 łyżki syropu klonowego,
  • 2 łyżki masła prawdziwego,
  • trochę cukru lub ksylitolu,
  • rodzynki lub żurawina suszona (opcja).
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicyalnowej, bezglutenowej, wegetariańskiej.
Kaszę ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu w lekko osłodzonej wodzie (na sypko). Ja bez względu na przepisy na opakowaniach po przepłukaniu kaszy zalewam ją wodą (w stosunku kasza do wody - 1/3). Po ugotowaniu nadmiar wody odlewam przecedzając przez duże sito (durszlak ma zbyt duże oka).
Gruszki obrać i pokroić w kostkę, wrzucić do miski, dodać syrop klonowy i rodzynki lub żurawinę (tylko wtedy gdy możecie spożywać żywność wysokosalicylanową).
Ugotowaną i odcedzoną gorącą kaszę dodać do gruszek, dodać masło i wymieszać. Danie to można oczywiście traktować również jako deser na zimno lub ciepło. 
Gotowe! Szybko, smacznie i zgodnie z dietą.