wtorek, 1 lipca 2014

Frytki z selera

Ostatnio jadałem to co już było opublikowane na blogu - nie było się więc czym chwalić. Choć szczerze powiedziawszy część potraw lekko ewoluowała, jednak nie na tyle, żeby zawracać Wam tym głowę...
Tym razem chcę się z Wami podzielić przepisem na frytki z selera. Bardzo smaczne, choć trudno je porównywać z ziemniaczanymi - są po prostu inne. Nadają się jako danie obiadowe oraz jako przystawka...

Skład:

  • korzeń dużego selera,
  • olej rzepakowy,
  • sól, pieprz do smaku,
  • ewentualnie czosnek.
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej, wegetariańskiej, wegańskiej, bezglutenowej.
Seler obrać, umyć, pokroić na plastry, a potem paski, tak żeby powstały frytki. Tak przygotowany seler pokropić olejem i wymieszać, dodać soli, pieprzu i ewentualnie zmiażdżonego czosnku. Powtórnie wymieszać. Warto skosztować na surowo, żeby upewnić się czy nie należy jeszcze doprawić.
Można frytki wstawić do lodówki, żeby się przegryzły smaki, ale można od razu na emaliowaną blachę piekarnika (wysmarowaną olejem).
Blachę wsunąć do piekarnika rozgrzanego do 200st. C i piec około 20-30min. (aż się zarumienią). Po około 15 min przewrócić frytki na drugą stronę - żeby się równomiernie przyrumieniły.
Gotowe. Szybko, smacznie i zgodnie z dietą...

niedziela, 8 czerwca 2014

Pieczeń z piersi indyka

Smaczna i prosta w przygotowaniu wędlina to podstawa w dzisiejszych czasach, gdzie nawet eko żywność naszpikowana jest zbędnymi dodatkami, których jedynym zadaniem jest zwiększenie dochodu producenta...
Lubię przygotowywać wielokrotnie już prze zemnie przetestowaną pieczeń z piersi indyka, bo ma niesamowite walory smakowe i jest na tyle duża, żeby po upieczeniu i pokrojeniu powstawały ładne duże plastry na kanapki lub do obiadu.

Skład:
  • spory i gruby kawałek piersi indyka,
  • 6-8 ząbków czosnku,
  • sos sojowy,
  • trochę oleju rzepakowego,
  • sól, pieprz czarny, majeranek.
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej (uwaga na ilość majeranku) i bezglutenowej.
Pierś umyć, obrać ze zbędnych "skórek", ponakłówać ostrym nożem. W dziury powtykać obrany, umyty i pokrojony na mniejsze części czosnek. Mięso natrzeć solą, pieprzem i majerankiem, potem pokropić sosem sojowym i olejem, które należy również wetrzeć. Tak przygotowane mięso wstawić do żaroodpornego naczynia lub do rękawa do pieczenia i odstawić do lodówki na kilka godzin, albo nawet na noc.
Po czasie "leżakowania" mięso włożyć na ok. 50min do piekarnika rozgrzanego do 180°C piekarnika. Uwaga na ten czas rękaw do pieczenia podziurawić.
Po tym czasie zdjąć pokrywkę z naczynia, a rękaw przeciąć tak, aby mięso było odkryte. Powstałym z pieczenia sosem oblać obficie mięso. Piec jeszcze przez 20-30 min, aż zrumienieje. Czasem po w trakcie "dopiekania" odwracam mięso do góry nogami, aby zarumieniło się z obu stron. To co powstanie na końcu jest pyszne i nadaje się zarówno na ciepło jako główne danie obiadowe jak i na zimno do kanapek.
Gotowe. Szybko, smacznie i zgodnie z dietą.

środa, 28 maja 2014

Kasza jaglana ze szpinakiem i burakiem ćwikłowym

Znowu jagła - to musi być zdrowe! Szpinak to witaminy i mikroelementy, jagła jest pożywna i nie ma glutenu, który jest utrapieniem dzisiejszego świata, a cebula nie dość, że smaczna, to pełna witamin i właściwości mikrobobójczych. Natomiast buraki czerwone - jeden z nich, w dzisiejszym daniu, występuje jako gość specjalny nie tylko nadają niepowtarzalny smak i wygląd daniu, ale i mają właściwości lecznicze:
  • działają pobudzająco,
  • zwiększają odporność organizmu za sprawą betaniny,
  • wspomagają leczenie nowotworów złośliwych,
  • ułatwiają trawienie,
  • obniżają poziom cholesterolu,
  • przeciwdziałają miażdżycy i hamują procesy gnilne w jelitach,
  • odkwaszają organizm dzięki zawartości wapnia, potasu, sodu i magnezu,
  • wspomagają proces tworzenia się czerwonych krwinek, zwalczają przeziębienia, są wskazane przy anemii i nerwicy...

  • Skład:
    • 450g szpinaku mrożonego,
    • 200g kaszy jaglanej,
    • 1 duża cebula,
    • 1 duży burak czerwony,
    • olej rzepakowy do smażenia,
    • zioła prowansalskie, sól, pieprz do smaku.
    • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej, bezglutenowej i wegetariańskiej czy wegańskiej.

    Kaszę ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu w osolonej wodzie (na sypko). Szpinak rozmrozić (dla salicylanowców musi być mrożony, bo wówczas ma mało salicylanów). Cebule pokroić w kostkę i zarumienić na oleju, dodać rozmrożony szpinak, chwilę dusić razem. Doprawić do smaku solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi (uwaga dla salicylanowców: ostrożnie z ziołami i pieprzem!). Wsypać kaszę, wymieszać. Powtórnie doprawić. Wyłączyć palnik.

    Dodać uprzednio umytego i pokrojonego w kostkę surowego buraka, wymieszać. Gotowe! Szybko, smacznie i zgodnie z dietą.

poniedziałek, 19 maja 2014

Bezglutenowe i bezsalicylanowe ciasteczka ryżowe na ksylolicie

Kupiłem mąkę ryżową, żeby robić zakwas ryżowy do chleba gryczanego, ale na opakowaniu mąki widzę prosty, banalnie prosty przepis na ciasteczka ryżowe. Trzeba wypróbować...  Tym bardziej fascynujące są te ciastka, że pasują chyba do wszystkich diet bo są bez niczego - tylko ryż i olej!

Skład:
  • 2 szklanki mąki ryżowej,
  • 1/3 szklanki ksylolitu (w oryginale cukier),
  • 1/4 szklanki oleju rzepakowego (w oryginale oliwa),
  • 1/2 szklanki wody,
  • 1/3 łyżeczki sody,
  • szczypta soli,
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej, bezglutenowej, wegańskiej, wegetariańskiej.
W misce wymieszać mąkę, sodę, sól i ksylolit, wszystko wymieszać. Dodać olej i mieszając powoli dodawać wodę do czasu aż uformuje się gęste ciasto.
Z ciasta uformować kulki wielkości orzecha włoskiego i ułożyć je w odległości około 3cm od siebie na blasze wyłożonej papierem do pieczenia - tak było w oryginale, ale mi konsystencja ciasta wyszła taka, że nie nadawała się do formowania kulek, zatem nakładałem je na blachę łyżką....
Przed wstawieniem do piekarnika lekko spłaszczyć kulki i piec w temperaturze 180C do zarumienienia, czyli około 25min. Gotowe. Szybko, smacznie i zgodnie z dietą.

UWAGA: Te same ciastka można wykonać jako przekąskę do piwa. Wówczas należy dać tylko szczyptę ksylolitu, a zwiększyć ilość soli oraz dodać przyprawy wg uznania.

środa, 7 maja 2014

Bezglutenowy chleb gryczany

Przygody bezglutenowej ciąg dalszy. Tym razem chleb gryczany. Trochę się go obawiałem, bo wypiekany prze zemnie chleb żytni jest naprawdę mistrzowski. Tym bardziej miłą niespodzianką okazał się chleb gryczany na zakwasie ryżowym. W smaku i konsystencji przypomina chleb na mące żytniej 2000, ale z wyglądu jest zupełnie inny - jest białym "albinosem" odrobinę tylko przyrumienionym tu i ówdzie.

Skład (forma 26x11cm):

Zakwas
  • 100g mąki ryżowej,
  • 1 łyżeczka cukru brązowego,
  • 1 łyżeczka soku z cytryny,
  • 150ml ciepłej* wody mineralnej.
Chleb
  • Zakwas,
  • 500g mąki gryczanej,
  • 1 łyżeczka soli,
  • 400ml ciepłej* przegotowanej wody,
  • garstak płatków gryczanych.
  • *ciepłej - znaczy do 40st. C!

      Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej, bezglutenowej, wegetariańskiej, wegańskiej.
Zakwas:
W słoiku z wymieszać ze sobą wszystkie składnikiSłoik przykryć bawełnianą lub lnianą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 3-4 dni. Czekamy aż skwaśnieje, ale raz na dobę mieszamy... Poznamy, że skwaśniał po bombelkowaniu i po zapachu zsiadłego mleka oraz po tym, że po zamieszaniu nie rozwarstwi się na frkację płynną i maziowatą, a będzie stanowił spójną masę. 

Chleb:
Mąkę wymieszać z solą i wodą, dodać zakwas. Dokładnie wymieszać. Przykryć wilgotną ściereczką i odstawić na kilka godzin lub na noc. Łatwo poznać, że ciasto jest gotowe, bo zaczyna rosnąć.
Tak przygotowane ciasto należy przełożyć do formy (powinna być wysmarowana tłuszczem lub wyłożona papierem do pieczenia). Równomiernie rozprowadzić i posypać po wierzchu płatkami gryczanymi.
Przykryć wilgotną ściereczką bawełnianą i odstawić na 1-2 godziny do wyrośnięcia. Wstawić na 1 godzinę do nagrzanego do 200°C
Gotowe. Szybko, smacznie i zgodnie z dietą!

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Chleb żytni wyśmienity

Mam przyjemność przedstawić kolejny z moich chlebów, który powstał  w procesie ewolucji, po wielu różnych wypiekach - piekę od roku co tydzień, zatem trochę się tego nazbierało...
Proponowany teraz chleb jest idealny. Ma doskonałą wilgotność, zapach oraz smak, no i oczywiście wygląd. Co ważne nie klei się do rąk w czasie wyrabiania ciasta. Polecam gdyż jest wyśmienity - świetnie skomponowany...

Skład:
– 400g aktywnego zakwasu żytniego,
– 200g mąki żytniej 720,
– 600g mąki żytniej pełnoziarnistej 2000,
– 500ml letniej, przegotowanej wody,
– 120g ziaren łuskanego słonecznika,
– 4 łyżeczki soli,
– 2 łyżeczki ksylitolu lub cukru.
Proporcje na 2 blachy do chleba 26x11cm.
Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej, wegatariańskiej czy wegańskiej.
Jeśli nie mamy wystarczającej ilości zakwasu, to istnieje sposób na ekspresowe dokarmienie zakwasu – tutaj, tyle, że zamiast z 200g/200ml przygotować go należy z 300g/300ml.
Jeśli nie mamy zakwasu w ogóle, to należy go sporządzić wg przepisu tutaj.
W dużej misie mieszamy ze sobą oba rodzaje mąki oraz ksylolitu i soli.
Na suchej patelni prażymy słonecznik, do uzyskania złotej barwy. Uwaga żeby nie spalić! Słonecznik po wystudzeniu mieszamy z mąką.
Dodajemy zakwas i letnią wodę (pamiętaj o pozostawieniu zakwasu na kolejny wypiek). Wyrabiamy ciasto rękami.
Gdy wszystko się połączy, misę z ciastem przykrywamy namoczoną wodą ściereczką bawełnianą lub lnianą. Misę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 40°C na około 2 godziny.
Po tym czasie ciasto powinno urosnąć. Wkładamy je do blaszki chlebowej lub emaliowanej keksówki (klasyczna blacha stalowa pod wpływem kwasu skoroduje) wysmarowanej olejem rzepakowym i posypanej otrębami, posypujemy słonecznikiem łuskanym, przygładzamy wilgotną dłonią i zostawiamy jeszcze na 1,5 godziny, przykryte wilgotną ściereczką w nagrzanym do 40°C piekarniku.
Chleb wkładamy do piekarnika przed włączeniem, żeby nagrzewał się razem z piekarnikiem, potem pieczemy 45 minut w 200°C. W swoim piekarniku wypraktykowałem, że nagrzewanie piekarnika trwa 15 min, dzięki temu nie muszę czekać kiedy piekarnik się rozgrzeje, tylko wkładam chleb do chłodnego, włączonego piekarnika na 1 godzinę.
Wyciągamy z pieca, gdy lekko ostygnie, wyjmujemy z blachy na deskę lub kratkę i studzimy. Mamy gotowy pyszny chleb, którego pozazdrości każda piekarnia. Jak zawsze szybko, smacznie i zgodnie z dietą!

sobota, 19 kwietnia 2014

Wegetariański żurek bezglutenowy bez śmietany

W Święta na diecie bez glutenu i bez mięsa nie musicie rezygnować z klasycznych potraw. U mnie najbardziej podstawową potrawą świąteczną, nie licząc oczywiście jaj, jest żur. Do tej pory był to żur na żytnim zakwasie kupowanym w sklepie, ale obecnie, kiedy eksperymentuję z dietą bezglutenową jest to żur na zakwasie gryczanym własnej roboty. Ponadto jest to żur bez mięsa, a mimo to, jest o wiele smaczniejszy od swoich żytnio - mięsnych poprzedników!

Skład:


Wywar jarzynowy:
  • 1 duży seler,
  • 3 marchewki,
  • 2 pietruszki,
  • 2 ząbki czosnku polskiego,
  • 3 liście laurowe,
  • kilka suszonych borowików,
  • 1 łyżeczka czarnego pieprzu ziarnistego,
  • 1 łyżeczka soli.
Żur:
  • wywar jarzynowy 3l,
  • zakwas,
  • 2 ziemniaki gotowane,
  • 4 ząbki czosnku polskiego,
  • garstka majeranku,
  • 1/2 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego,
  • 1 łyżka oleju rzepakowego,
  • sól, pieprz do smaku.
Dodatki:
  • pęczek natki pietruszki,
  • eko-chrzan ze słoiczka,
  • jajka gotowane,
  • ziemniaki,
  • pieczywo bezglutenowe.
    • Danie odpowiednie w diecie bezglutenowej, wegetariańskiej, niskosalicylanowej (pod warunkiem stosowania małej ilości majeranku), wegańskiej (przy rezygnacji z jajek).
Na początek należy przygotować wywar oraz ugotować ziemniaki, a pozostałe z niego warzywa można wykorzystać na sałatkę warzywną.
Warzywa obrać, opłukać, większe podzielić na mniejsze kawałki. Włożyć do garnka, wlać tyle wody, aby przykryła wszystkie warzywa - idealnie będzie 3l.
Dodać ziela angielskie, liście laurowe i czarny pieprz, 2 ząbki czosnku, umyte suszone grzyby oraz łyżeczkę soli. Garnek przykryć i gotować warzywa na małym ogniu przez około 45 minut. 
Następnie wywar przecedzić, z warzyw zachować 1 marchewkę i grzyby (reszta warzyw doskonale nada się na klasyczną sałatkę warzywną).
Wywar postawić na małym ogniu, doprawić świeżo zmielonym pieprzem, majerankiem. Dodać olej roślinny. Jeśli żur nie musi być wegetariański to można też oprócz lub zamiast oleju dodać tłuszcz z pieczeni.
Butelkę lub słoik z zakwasem wstrząsnąć, aby mąka z dna się wymieszała, całość dodać powoli do wywaru, jednocześnie mieszając. 
Ostrożnie zagotować (cały czas na mały ogniu), bo może wykipieć, dodać pokrojone w kostkę ziemniaki i marchewkę, doprawić do smaku, potem gotować jeszcze około 4 minut. Tak powstanie gęsty, kwaśny, prawie kremowy żur. Jeśli nasz gust podpowiada, że ma być on bardzie wodnity, to nic prostszego - należy go rozcieńczyć gorącą przegotowaną wodą i powtórnie doprawić do smaku (w tym majerankiem)...
Odstawić z ognia, dodać posiekane liście natki oraz doprawić zupę chrzanem - nie jest to konieczne, zależy od gustu. 
Podawać z ulubionymi dodatkami (jajko, pieczywo, piure ziemniaczane, kiełbasa - dla każdego coś dobrego.
Gotowe! Smacznie, szybko i zgodnie z dietą...

wtorek, 15 kwietnia 2014

Zakwas na żurek bezglutenowy

Czym więcej eksperymentuję bez glutenu, tym bardziej jestem przeświadczony, że gluten nie jest wskazany w diecie dla salicylanowców i w diecie w ogóle...
Dlatego na wszelki wypadek w tym roku na święta będzie żurek gryczany...

Skład:
  • 1 szklanka mąki gryczanej,
  • 4 ząbki czosnku,
  • 3 szklanki ciepłej przegotowanej wody,
  • ziele angielskie (kilka ziaren),
  • liść laurowy (3-4 liście),
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej, wegetariańskiej i bezglutenowej.
Czosnek zgnieść na kwadrans przed przystąpieniem do robienia zakwasu. Wszystkie składniki wymieszać i pozostawić w cieple na 3 -5 dni. Zakwas po 3 dniach powinien już nadawać się do przygotowania żuru. Zatem na święta się zdąży...
Na podstawie przepisu z portalu kwestia smaku.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Kasza z porem i pomidorem

Kasza z porem i pomidorem. Pomidor koniecznie na surowo - ogrzeje się od kaszy. Dobrze żeby był eko lub ze sprawdzonej szklarni, bo inaczej może zaszkodzić salicylanowcom. Wszystko wymieszane - świetnie się komponuje. Pycha.

Skład:
  • 150g kaszy jęczmiennej mazurskiej,
  • 1 pomidor (najlepiej eko),
  • 1 duży por,
  • 4 ząbki czosnku polskiego,
  • olej rzepakowy,
  • sól, pieprz do smaku.
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej i wegetariańskiej.

Dwa razy kaszę zalać wodą i przepłukać w garnku, wodę odlać, tak aby kasza pozostała na dnie garnka. Powtórnie kaszę zalać osoloną wodą, tym razem w proporcji 1:1. Kaszę gotować na wolnym ogniu, cały czas mieszając, do czasu aż woda odparuje. Zestawić z ognia i trzymać pod przykryciem.
Korzeń pora pokroić w talarki lub połówki talarków - zależy od wielkości korzenia, zeszklić na oleju, dodać do gorącej kaszy. 
Do kaszy dodać też pokrojonego w kostkę umytego pomidora zmieszanego z miażdżonym czosnkiem. 
Przyprawić do smaku solą oraz pieprzem, wszystko dokładnie wymieszać.
Gotowe! Smacznie szybko i zgodnie z dietą.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Ciasto z ciecierzycy bez cukru, glutenu i tłuszczu

Niespodzianka! Ciasto z niczego i na dokładkę ekspresowe. Mimo, że bez mąki, to trudno zauważyć, że nie ma w sobie grama zboża.
Zadowoli wszystkich, bo jest niskosalicylanowe, nie ma cukru i grama tłuszczu, zatem jest doskonałe dla "wszelkich" diet... No chyba, że ktoś jest uczulony na któryś ze składników - np. orzechy.

Skład:
  • 1 puszka ciecierzycy (240g),
  • 2 jajka,
  • pól szklanki ksylolitu,
  • niecałe pół łyżeczki sody,
  • garść orzechów laskowych,
  • Danie odpowiednie w diecie niskosalicylanowej, bezglutenowej i wegetariańskiej.
Ciecierzycę odsączyć i zmielić w blenderze na jednorodną masę.Utłuc orzechy w moździerzu, dodać do masy z ciecierzycy. Wbić jajka, dodać pozostałe składniki i powtórnie zblendować lub dokładnie wymieszać. Tak przygotowaną masę umieścić w blasze (ja użyłem aluminiowej, jednorazowej keksówki). Piec w temperaturze 180st. C przez 40min.
Gotowe! Szybko, smacznie i z godnie z dietą!

poniedziałek, 17 marca 2014

Jak zwalczyłem astmę aspirynową...

Ci którzy śledzą moje zapiski na obu blogach wiedzą, że z Triadą Aspirynową bezskutecznie walczę od dekady. Wiedzą też o mojej zmianie taktyki walki z otwartej walki w polu na wojnę partyzancką. Oznacza to, że od ponad pół roku, zniechęcony brakiem skuteczności medycyny akademickiej, postanowiłem uzupełnić jej zalecenia niestandardowymi metodami poprzez wprowadzenie odpowiedniej diety, a z biegiem czasu osiągnięć medycyny Wschodu i medycyny ludowej.

Dzięki tym działaniom odniosłem pierwsze sukcesy, którymi chcę się z Wami podzielić.
Mam nadzieję, że przebaczycie rozciągniętą formę, ale krócej się  nie dało, choć próbowałem. Dla łatwiejszej orientacji w tekście nadałem jego fragmentom tytuły.
Wypowiedzenie wojny.
W pierwszym etapie niestandardowej wojny postanowiłem przejść na ścisłą dietę bezsalicylanową. Było to spowodowane nieefektywnością stosowania medycyny akademickiej - krople do nosa nie przywracały węchu, a czasem nawet nie radziły sobie z zatkanym nosem, przez co chodziłem niewyspany i zmęczony. Wziewne kortykosteroidy maskowały tylko problemy z drogami oddechowymi - nie leczyły przyczyny, a jedynie walczyły z efektami. To była wegetacja!
Ulgę przynosiły jedynie krótkie sesje dexamethasonu, który "litościwie" przepisywał mi laryngolog, gdy już nic innego nie działało. Wówczas byłem jak nowonarodzony - był węch, energia, dobre samopoczucie. Cóż z tego? Trwało to zbyt krótko, bo po odstawieniu wszystko wracało na stare, utarte tory.
Nie wtajemniczonym podpowiem, że dexamethason i podobne specyfiki lecząc jedno, rujnują drugie, dlatego nie można ich dużo i długo przyjmować.
Po ostatniej sesji z dexamethasonem (w ciągu całej przygody z Triadą miałem ich pięć), z przerażeniem stwierdziłem, że działa on z większym opóźnieniem i mniejszą skutecznością niż do tej pory. Na co laryngolog spokojnie stwierdził, że tak to jest i, że trzeba będzie w przyszłości przyjmować większe dawki.
Większe dawki tego świństwa? Nigdy!
W trybie alarmowym zasiadłem do komputera i przeszukałem wszystkie strony związane z triadą, astmą, salicylanami, polipami i jedynie rozsądne rozwiązanie, które znalazłem to dieta bezsalicylanowa lub niskosalicylanowa.
Dieta niskosalicylanowa
Na angielskojęzycznych stronach (szczególnie amerykańskich i australijskich) znalazłem grupy wsparcia, które wdrażają walkę z triadą i w ogóle z uczuleniem na salicylany poprzez wdrożenie przez pierwsze dni ścisłej diety bezsalicylanowej, a po kilkunastu dniach powolnym wprowadzaniu żywności z coraz większą zawartością salicylanów i obserwowaniu reakcji organizmu. Metoda ta umożliwia znalezienie progu odporności na salicylany, powyżej którego pogarszają się reakcje organizmu.
Wdrożyłem zatem dietę ścisłą opartą wyłącznie na ryżu i paru dodatkach z zerową zawartością salicylanów w nadziei na to, ze uda się podtrzymać węch i drożny nos, po przebytej właśnie sesji z dexamethasonem.
Nic bardziej mylnego, po odstawieniu lekarstwa, po kilku dniach, mimo stosowania ścisłej diety bezsalicylanowej, musiałem znów wrócić do leków wziewnych i donosowych. Czyli dieta nic nie dała!
Przewertowałem internet raz jeszcze. Doczytałem, że to normalna reakcja, że na początku diety bezsalicylanowej i po powolnym wdrażaniu diety niskosalicylanowej stan najpierw się pogarsza, a potem poprawia. Nie zrażony zatem niczym dalej wdrażałem dietę niskosalicylanową wprowadzając coraz to nowe produkty z tabel, oczywiście wyłącznie z kolumn "znikome" i "niskie", czasem odrobinę jakiegoś produktu z "umiarkowane". Efekty były takie, że reagowałem źle na artykuły z dużą ilością salicylanów, a na te znikomo - nisko - umiarkowane, całkiem dobrze. Nie zmieniło, to faktu, że mimo diety musiałem nadal przyjmować krople i inhalacje. Czyli dieta nie leczyła, a co najwyżej zatrzymała postęp dolegliwości. Nie o to przecież chodziło, ja chcę odzyskać węch! Pal licho krople, mogę je brać, ale chcę mieć możliwość wąchania świata wokół mnie!
Doszedłem do wniosku, że nie można się poddawać i trzeba trwać w diecie, a efekty przyjdą z czasem. Tym bardziej, że odwrotu nie było. Przed sesją z dexamethasonem, której kontynuacją była dieta, czułem się już naprawdę paskudnie - nie pomagały żadne krople, mimo że alergolog do spółki z laryngologiem testowali na mnie całe półki apteczne. Zatem przerwanie diety nie wchodziło w grę, co prawda nie leczyła, ale pozwalała na życie z w miarę drożnym nosem...
Z biegiem diety okazywało się jednak, że mimo rygorystycznego jej stosowania, mam dni gdy czuję się bardzo dobrze (ale nadal bez węchu), a są dni, gdy jest gorzej. Może nie tak źle jak na początku drogi, ale gorzej. Coś z tą dietą jest nie tak!
Dziennik żywności
O co chodzi? Stosuję dietę rygorystycznie, a mimo to są dni, że czuję się gorzej, mimo że zawartość salicylanów jest prawie identyczna do dnia poprzedniego, w którym czułem się znośnie!
Założyłem dziennik żywności, bo pamięć jest ulotna i po paru dniach często już sam nie byłem pewien co jadłem, nie miałem zatem jak porównać poszczególnych dni i tygodni.
Po kilku tygodniach prowadzenia dziennika nic nie udało mi się wywnioskować. Wyglądało na to, że są dni gdy nawet mniej salicylanów w diecie oznaczało gorsze samopoczucie niż w dni, gdzie zjadłem ich więcej. Zatem to chyba nie salicylany? Spróbowałem dań z większą zawartością salicylanów - ewidentne pogorszenie! Zatem jednak salicylany! O co chodzi?
Aminy
Może to jeszcze coś poza salicylanami? Na niektórych stronach amerykańskich znalazłem informacje, że salicylanowcy bardzo często poza salicylanami są uczuleni na chemię spożywczą i aminy.
Z chemią to się zgadzało - sam na to wpadłem i nie stosowałem żadnej żywności z konserwantami, wzmacniaczami i polepszaczami, ale o aminach nigdy nie słyszałem.
Przeanalizowałem tabele amin porównując je do dziennika żywności i nie znalazłem żadnej korelacji. Więc to nie aminy? A może jednak? Część z nich wydawała się podejrzana. Szczególnie źle korelowały mi się z moim dziennikiem nabiały, mięsa i wędliny. Nic prostszego! I tak już ubogą dietą niskosalicylanową pozbawiłem nabiałów i wędlin, zmniejszyłem też ilości czystego mięsa. 
Po kilku tygodniach poczułem się zdecydowanie lepiej! A trzeba Wam wiedzieć, że mięso i żółte sery były moim podstawowym daniem na diecie niskosalicylanowej.
Niestety mój upragniony węch nie wrócił! Zatem co jeszcze? Mam zacząć odżywiać się światłem?
Żeby się upewnić czy to aminy spróbowałem jeden dzień być jedynie na ryżu (nie ma salicylanów) - rzeczywiście gorzej! Zatem jest winowajca - salicylany + aminy! Może po dłuższym czasie bez amin i salicylanów węch wróci? Niestety nie.
Zakwaszanie organizmu
Grzebiąc w prowadzonym przeze mnie dzienniku zauważyłem, że w dniach kiedy jadłem dużo mojego ulubionego sernika, to czułem się gorzej, podobnie w dniach z dużą ilością jogurtu. Dlaczego? Przecież czysty jogurt i twaróg nie mają ani salicylanów, ani amin? Szukam dalej. Mam! To może być pH żywności. Należy wyeliminować żywność zakwaszającą organizm i wprowadzić w zamian żywność alkalizującą. Tak też zrobiłem. Zmniejszyłem w diecie zawartość mięsa czerwonego, przetworów pszenicy, alkoholu, tłuszczu zwierzęcego, cukru, i przetworów mleka, a zwiększyłem ilość buraków, cebuli, czosnku, cytryny, marchewki, limonki , mango, papaji, mrożonego szpinaku, cytryny, selera, obranych jabłek (golden delicious), obranych gruszek i syropu klonowego. Podzieliłem się tym w moim artykule
Zastosowałem też rozdzielność węglowodanów i białek oraz skrobi i białek.
Jest lepiej, wygląda na to, że zmierzam w odpowiednim kierunku... Niestety węch nie wraca. Nos jest drożny, nie zatkany, ale węchu nie ma...
Joga i bieganie
Jak już w diecie zrobiłem wszystko, co można, czas na inne rozwiązania. Z doświadczenia wiem, że dużo umiarkowanego ruchu ma na mnie bardzo dobry wpływ. Kiedyś przypadkowo (bez stosowania dodatkowych leków czy diety) w górach odzyskałem węch. Co prawda straciłem go po paru godzinach, ale utknęło mi to w pamięci. Osiągnięcie to wiązałem z długotrwałym, umiarkowanym i wielodniowym wysiłkiem. Spróbowałem zatem odtworzyć podobne warunki w domu. Zacząłem biegać.W czasie biegu i kilka godzin po nos się odtykał. Co parę dni robiłem 20min przebieżkę, stałym rytmem, coś między truchtem a biegiem. Było lepiej ale to nie to. Poszedłem na jogę - raz w tygodniu.
Na jodze prowadząca od razu się połapała, że mam problemy z nosem - słyszała po sposobie oddychania, tym bardziej, że była to joga oddechowa. Podeszła do mnie i powiedziała, że po pewnym czasie, szczególnie po pozycji psa z głową w dół mój stan będzie się poprawiał i... miała rację w dniu jogi i kilka dni po mój stan był lepszy niż na co dzień.
Któregoś dnia w czasie biegu miałem kilkusekundowy "przebłysk" węchu. Cud! Węch bez dexamethasonu! To niemożliwe, a jednak! Niestety udało się ten stan osiągnąć tylko raz, ale po każdej jodze i każdym bieganiu nos był bardzo drożny. Czułem, że jestem bliski rozwiązania problemu. Jestem blisko!
Akupunktura
Żona poradziła mi iść za ciosem i wprowadzić dodatkowe działania przeciw triadzie. Pomyślałem, że skoro joga, to może dobrym rozszerzeniem walk na wielu frontach będzie akupunktura. Poszedłem do "Władcy Igieł" (sam nadałem temu facetowi takie pseudo), którego poleciła nam znajoma - pomógł jej w paskudnych dolegliwościach, na które medycyna akademicka nie miała rady.
Kupiłem igły, z którymi raz w tygodniu, przez dziewięć tygodni, miałem przychodzić na kilkuminutowe sesje.
W międzyczasie zraziłem się do jogi bo przyjęli na zajęcia więcej osób niż mogło pomieścić się na sali. Bieganie też trochę ucierpiało, bo pogoda nie dopisywała, a i efekty były tylko w czasie biegu i kilkanaście minut po. Jogę praktykowałem wyłącznie w domu - szczególnie pozycję psa z głową w dół, po której czułem się o wiele, wiele lepiej.
Na igły chodziłem raz w tygodniu. Z tygodnia, na tydzień nie było poprawy. Po kilu tygodniach w dniu wizyty stan się lekko polepszał, ale dopowiedziałem sobie, że to pewnie efekt placebo, bo polepszało mi się już kilka godzin przed sesją.
"Władca Igieł" polecił też wypędzenie stresu z życia. Wziąłem to do siebie - zacząłem unikać stresujących informacji w mediach, w pracy starałem się też mniej emocjonalnie podchodzić do wyzwań zawodowych.
Pau d'arco
Jednocześnie studiowałem strony i książki poświęcone dietom odkażającym organizm, na jednej z nich znalazłem opis testu obciążeń organizmu i kupon zniżkowy. Cóż nie mam nic do stracenia, medycyna jest bezradna, a polepszenie stanu zdrowia przyniosła mi dieta i joga oraz częściowo igły, dlaczego zatem nie spróbować i tego.
Poszedłem na test. Odbyły się jakieś czary mary, na koniec których pan stwierdził, ze moje problemy z nosem wynikają z układu pokarmowego, candidy i jakichś toksyn. Zalecił jakieś suplementy, które kosztowały bajońskie kwoty. Trochę się z nim skłóciłem i uznałem za naciągacza, tym bardziej, że w necie wyczytałem, że prawie wszystkim wychodzi candida.
Po kilku jednak dniach, na chłodno przeanalizowałem jego zalecenia i doszedłem do wniosku,że są dostępne inne suplementy, o wiele tańsze, które mają podobny skład. Kupiłem Candida Clear, którego jednym ze składników jest Pau d'arco i zacząłem wcinać, zgodnie z przepisem. Kupiłem też książkę lekarza medycyny akademickiej Andrzeja Janusa, który uzupełnia swe terapie farmaceutykami, osiągnięciami medycyny wschodu i ludowej. Książka ta w całości poświęcona jest Candidozie i metodami walki z nią - streszczenie tutaj. O dziwo potwierdzała ona w całej rozciągłości moje doświadczenia z mięsem, nabiałem i cukrem. Czyżby Candidoza, albo jakieś inne mikroby, od których aż się roi w tej książce? Możliwe, tym bardziej, że w kilku publikacjach naukowych wyczytałem, że triada może być wywołana przez specyficzne białka mikrobów, które nie znoszą salicylanów co może wywoływać ostre reakcje organizmu. Wszystko trzyma się kupy.
Po kilku dniach połykania tabletek nastąpiło nagłe pogorszenie stanu nosa - prawie całkiem się zatkał. W książce Janusa wyczytałem, że tak może być, że to oznaka obumierania mikrobów, z których toksynami pochodzącymi z ich rozkładu nie radzi sobie organizm. Cierpliwości.
Udało się, po kilku dniach zaczęło się polepszać. Nos osiągnął stan jak w czasie biegania albo zaraz po jodze, ale węchu nie było.
Zamiast cukru ksylolit
W między czasie, pod wpływem książki Janusa i swoich doświadczeń odstawiłem w 100% cukier i większość owoców. Pod wpływem rozmowy z dr biotechnologii, poznanej na targach zdrowej żywności, zamiast cukru wprowadziłem ksylolit, który nie dość, że słodki, to ma jeszcze właściwości grzybobójcze. Po zrezygnowaniu z cukru i wprowadzeniu ksylolitu poprawił się też stan zębów i prawie całkiem zrzuciłem zbędne kilogramy. Co prawda nie miałem dużej nadwagi, ale jednak. I to wszystko stało się niejako przy okazji.
Ostateczne rozwiązanie
Na cztery tygodnie przed końcem sesji akupunktury, w dzień sesji zaczął się pojawiać na kilka sekund węch. Pojawiał się wyłącznie w momencie mocnego wydychania, czy wręcz wysmarkiwania powietrza z nosa, ale był! Czyli diety + joga + ruch + akupunktura + ksylolit + Pau d'arco działają! Nie wiem dokładnie, który z tych czynników najbardziej, ale działają!
Na kilka dni przed pełnym powrotem węchu lekarz przepisał mi też ciprofloksacynę, bo nabawiłem się infekcji bakteryjnej. Nie wiem, może to też miało jakieś znaczenie?
Na pewno duże znaczenie mają wszystkie czynniki, choć najlepsze efekty pojawiały się w dniu akupunktury, co wskazywałoby właśnie na to. Co ważne węch pojawiał się nie tylko przy wydychaniu, ale i przy wdechu właśnie na parę godzin przed wizytą u Władcy Igieł. Sam był tym zdziwiony - twierdził, że powinien pojawiać się parę tygodniu po skończeniu dziewięciotygodniowego cyklu, a może dopiero po kolejnym cyklu, na który trzeba czekać kolejne dwa miesiące. A tu buch! Pojawił się na kilka minut. Potem po tygodniu na kilka godzin, aż ostatecznie w przeddzień przedostatniej sesji igłami wrócił na stałe. Najpierw nieśmiało - odczuwałem tylko intensywne zapachy, a w końcu totalnie - czuję nawet zapach ziemi! Co Wy na to? Ja jestem bardzo, bardzo szczęśliwy!
Niestety to jeszcze nie koniec, nie mam pewności czy poprawa przyszła na stałe, muszę też powalczyć jeszcze z astmą - mam nadzieję, że też podda się pod naporem zastosowanych metod!
Dieta zgodna z grupą krwi
Pozostaję zatem na diecie niskowęglowodanowej, niskoglutenowej, z małą ilością nabiału o niskim pH i średnio salicylanowej. Tak, tak średnio salicylanową, bo po tym gdy wrócił mi węch podniósł się też próg odporności na salicylany! Mimo to nie będę z salicylanami przesadzał, żeby nie zmarnować mojej półrocznej walki!
Po przeanalizowaniu stosowanej obecnie diety wychodzi mi, że jest ona prawie identyczna z dietą zgodną z grupą krwi A. Jednak jest to wszystko ze sobą powiązane. Organizm to jeden wielki mechanizm - naruszenie równowagi w jednej jego części skutkuje czasem dolegliwościami w zupełnie innej...
Będę zatem już wierny "po wsze czasy" obecnej diecie i na cukier, mięso czy nabiały pozwolę sobie tylko kilka razy na miesiąc, a i to w umiarkowanym zakresie.
Złudne nadzieje
Węch, to piękna sprawa! Czujesz, że żyjesz. Kto nie doświadczył problemów z powonieniem i wiecznie zawalonym nosem, nie zrozumie tej euforii, która jednak nie trwała długo!
Po trzech tygodniach od odzyskania węchu znów zaczął powoli zanikać. Po kilku dniach pojawiał się tylko na chwilę. Nic nie pomagało, nie udało się zatrzymać tego procesu. Znów nie mam węchu, a i świsty w płucach wróciły. Od paru tygodni tkwię w żałobie. Już było tak blisko. Już byłem przekonany, że zwyciężyłem, że przechytrzyłem chorobę, a tu - wszystko na marne. Złudne nadzieje. Trudno. Dobre i te kilka tygodni.
Trzeba zacząć od początku... To musiał być któryś z czynników, przecież nie stało się to przypadkiem. Mam nadzieję.

środa, 5 marca 2014

Wszystko o polipach nosa

Poniżej streszczenie artykułu "Polipy Nosa" autorstwa lek. med Moniki Krępy.

"Polipy nosa są niezłośliwymi zmianami przerostowymi błony śluzowej nosa spowodowanymi odczynem zapalnym. Makroskopowo typowy polip nosa przypomina miękkie winogrono o blado-sinym zabarwieniu, zakończone zazwyczaj wiotką szypułą (rys. 1). Badania mikroskopowe wykazują, iż wnętrze polipa zawiera dużą ilość płynu, nieliczne naczynia krwionośne, gruczoły surowiczo-śluzowe i obfite nacieki z komórek zapalnych krwi (zwłaszcza z tzw. eozynofili i komórek tucznych). Komórki te funkcjonują niczym niezwykle aktywna "fabryka" wytwarzająca silne związki biologicznie czynne, które nie tylko wyzwalają zmiany na poziomie mikroskopowym, ale i wyzwalają objawy kliniczne. Przykładem jest np. histamina, odpowiedzialna m.in. za takie objawy jak kichanie i świąd nosa, czy też leukotrieny cysteinylowe powodujące nasiloną blokadę nosa.
Typowymi objawami polipów nosa są zatem blokada nosa o stałym lub zmiennym nasileniu oraz osłabienie lub utrata węchu (a co się z tym łączy - również upośledzenie zmysłu smaku). Towarzyszyć im mogą: wyciek wodnistej wydzieliny nosa, uczucie spływania wydzieliny po tylnej ścianie gardła i kichanie. Niekiedy w nasilonych przypadkach polipy całkowicie wypełniają nozdrza prowadząc do ucisku i zniekształcenia struktur nosa. Tacy chorzy zmuszeni są do oddychania ustami, co pozbawia ich ochrony, zapewnianej przez prawidłowo działającą błonę śluzową nosa, a polegającej na oczyszczeniu, ogrzaniu i zwiększeniu wilgotności przekazywanego do płuc powietrza.
Istnieje wiele teorii dotyczących przyczyn powstawania polipów nosa. Zdaniem różnych autorów do rozwoju tego schorzenia przyczyniać się mogą następujące czynniki, występujące niezależnie od siebie lub łącznie:
1) uszkodzenie i/lub przerwanie ciągłości nabłonka (jednym z wielu czynników zaburzających jego strukturę i czynność jest dym papierosowy),
2) nacieki z komórek zapalnych (głównie eozynofili, komórek tucznych czy neutrofili) i wydzielane przez nie substancje regulujące namnażanie się i aktywność komórek, przepuszczalność naczyń i wydzielanie gruczołów (np. histamina, tryptaza, leukotrieny cysteinylowe, prostaglandyny, czynniki wzrostowe),
3) nieprawidłowe reakcje autonomicznego układu nerwowego (m.in. odnerwienie ściany naczyń prowadzące do obrzęku błony śluzowej),
4) zaburzenia regulacji transportu przez nabłonek jonów sodu i chloru (skutkiem jest nadmierna lepkość śluzu) oraz
5) zakażenia bakteryjne i grzybicze.
Polipy nosa są tylko jednym z objawów choroby ogólnoustrojowej. W około 7-15% towarzyszą astmie oskrzelowej. Wykazano, iż polipy nosa charakteryzują najczęściej chorych na astmę z nadwrażliwością na aspirynę (36-96%) i chorych na astmę niealergiczną (13%). Z astmą alergiczną i nieżytem alergicznym współistnieją stosunkowo rzadko (odpowiednio w 5 i 1,5% przypadków). Niemniej nieleczony alergiczny nieżyt nosa prawdopodobnie przyczynia się do istniejącego stanu zapalnego i zaostrza objawy kliniczne. 
Polipy nosa typowo łączą się natomiast z astmą z nadwrażliwością na aspirynę. Zażycie aspiryny lub innych leków z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych wyzwala napad duszności i/lub objawy ze strony innych narządów, najczęściej jamy nosowej (wodnisty wyciek z nosa, blokada nosa, kichanie, świąd nosa), oczu (nastrzyknięcie naczyń spojówek oczu), skóry (zaczerwienienie i świąd skóry twarzy i tułowia, pokrzywka) u około 10-20% chorych na astmę.
Polipy nosa u takich chorych są zazwyczaj mnogie i doprowadzają do wtórnych zmian gęstości tkanki kostnej. Liczba epizodów zaostrzeń zapalenia zatok wynosi średnio 5,5 rocznie. Wspomnieć należy także o zwiększonej częstości polipów nosa w zapaleniach zatok o podłożu nadwrażliwości na niektóre patogeny zakaźne zwłaszcza grzyby. Ostatnio opisano tzw. alergiczne grzybicze zapalenie zatok oraz zespół eozynofilowego, mucynowego zapalenia zatok. Wskazywano także na rolę gronkowca złocistego w rozwoju zapalenia zatok i polipów nosa.

Należy zauważyć, iż terapia polipów nosa zawsze powinna uwzględniać kortykosteroidoterapię donosową (szczególnie w najczęściej występujących polipach eozynofilowych) - leczenie operacyjne bowiem nie usuwa przyczyny ich powstawania, tj. zapalenia błony śluzowej nosa.
Kortykosteroidy cechują się wielopoziomowym działaniem przeciwzapalnym ograniczając liczbę i aktywność komórek zapalnych, obrzęk błony śluzowej oraz przepuszczalność naczyń. Konwencjonalne, stosowane dotychczas pod postacią aerozoli donosowe preparaty tych leków oddziaływały zazwyczaj jednak w początkowej części przewodów nosowych, docierając w ograniczonym stopniu do punktu wyjścia polipów nosa.
Ostatnio wprowadzony do terapii polipów nosa Flixonase Nasule, stosowany pod postacią kropel podawanych specjalnym dozownikiem, dobrze penetrujący w głąb jamy nosowej, przezwycięża te trudności. Co więcej, wykazano, iż w porównaniu z innym preparatem stosowanym pod postacią kropli, betametazonem, Flixonase Nasule pozbawiony jest oddziaływania ogólnego na ludzki organizm. W zaawansowanych postaciach kortykosteroidy podawać można nie tylko donosowo, ale i w krótkich cyklach doustnie (np. zamiast leczenia operacyjnego, na który chory nie wyraża zgody, jest to tzw. polipektomia farmakologiczna).
Obecnie toczą się intensywne badania zmierzające do określenia, czy zastosowanie kortykosteroidoterapii doustnej jest równoważne z przeprowadzeniem zabiegu operacyjnego. Wielu chorych obawia się długotrwałego stosowania preparatów donosowych (np. niesłusznie obawiają się przyrostu masy ciała) i zaprzestaje ich stosowania, co prowadzi do nawrotu choroby. Należy zatem podkreślić, iż najczęstsze objawy uboczne tych preparatów są niegroźne i ograniczone do górnych dróg oddechowych (zazwyczaj pieczenie czy drapanie nosa, rzadziej krwawienia z nosa i przejściowa chrypka). Dowiedziono, iż właściwa terapia górnych dróg oddechowych pozwala ponadto na złagodzenie objawów astmy oskrzelowej. Uważa się, iż polipy neutrofilowe (np. w przebiegu mukowiscydozy) nie odpowiadają na kortykosteroidoterapię.
Zaleca się w tym przypadku zastosowanie płukania lub inhalacji jam nosa roztworem antybiotyku. U chorych z nadwrażliwością na aspirynę korzystny wpływ na objawy ze strony nosa i/lub rozmiar polipów nosa daje dołączenie do terapii tzw. desensytyzacji (odczulania) aspiryną za pomocą codziennego zażywania aspiryny w dawkach 600-1300 mg doustnie lub donosowej inhalacji aspiryny lizynowej. Podjęto ponadto próby badań nad zastosowaniem tzw. leków przeciwleukotrienowych w leczeniu polipów nosa (zwłaszcza w nadwrażliwości na aspirynę). Jak wspomniano powyżej, leukotrieny cysteinylowe są kluczowymi substancjami zapalnymi wydzielanymi m.in. przez eozynofile i komórki tuczne, odpowiadającymi za takie objawy, jak blokada nosa, skurcz oskrzeli i nasilenie odczynu zapalnego. Wykazano umiarkowany korzystny efekt na objawy kliniczne ze strony nosa i zmniejszenie się rozmiarów polipów u niektórych chorych, niemniej jednak nadal brakuje badań porównawczych tych leków z kortykosteroidami."

wtorek, 25 lutego 2014

Leczenie astmy wg dr J. Górnickiej

Postanowiłem zabrać informacje na temat naturalnych metod leczenia astmy. W tym poście spisałem porady, które opisała dr Jadwiga Górnicka w książce "Bądź zdrowy".

Napady duszności mogą zostać wywołane przez kurz, zwierzęcą sierść, pyłki, wysiłek, dym, zimne i suche powietrze, infekcje bakteryjne i wirusowe, choroby tarczycy.
Dr Górnicka wspomina że często bagatelizowane chrapanie może doprowadzić do astmy  i innych zaburzeń oddychania

Jak leczyć:
Należy rozpocząć od wyleczenia zatok bocznych nosa oraz śluzówki nosa i zatok. Pani doktor zaleca codzienne  smarowanie wnętrza nosa miodem propolisowym, ponadto masaż shiatsu oraz głębokie przeponowe oddychanie w wywietrzonym powietrzu. Dodatkowo należy wykonywać 3 razy dziennie po 50 "podskoków" w następujący sposób unieść pięty do góry na 2 cm - wdech nosem, następnie opuścić pięty do dołu - wydech nosem. Ćwiczenia te mają rozluźnić mięśnie kręgosłupa, powinny trwać 12 miesięcy.
Dodatkowo powinno się oczyścić organizm z toksyn. W tym celu autorka proponuje ssanie oleju słonecznikowego.
Według dr Górnickiej ssanie oleju słonecznikowego oraz stosowanie propolisu wyleczy astmę oskrzelową. Niestety taka kuracja jest długotrwała i powinna trwać aż dwa lata. Z doświadczeń lekarki wynika, że metody te są skuteczne u chorych do 65 roku życia. 
Działanie lecznicze mają także masaże stóp.

W terapii astmy można wykorzystać domowe nalewki. Ich zaletą jest trwałość i koncentracja substancji aktywnych. Należy zachować ostrożność w ich stosowaniu ponieważ działają silniej niż napary i odwary. Nalewki można stosować w celu likwidacji dolegliwości bądź jako uzupełnienie kuracji. Używa się ich w małych ilościach, ściśle przestrzegając dawkowania.
W leczeniu astmy można stosować następujące nalewki:


"Nalewka czosnkowa 50 g pokrojonego czosnku zalać 250 g wódki 40%. Mazerować 10 dni. Często wstrząsać. Odfiltrować. Stosować jako antyseptyk, do rozszerzania naczyń krwionośnych, na obniżenie ciśnienia krwi tętniczej, na bóle reumatyczne. Na astmę-pokropić kostkę cukru pięcioma kroplami nalewki i ssać w chwili ataku.

Nalewka selerowa Nasypać do butelki pokrajana liście selera, zalać spirytusem i odstawić na 2 tygodnie w ciemne miejsce. Zlać alkohol, a liście zalać ponownie, ale zwykłą wódką i znów odstawić na dwa tygodnie. Obie nalewki połączyć i zażywać 2-3 razy dziennie po łyżeczce od herbaty przy astmie, reumatyzmie, ischiasie. Nalewkę należy trzymać w ciemnej butelce."

piątek, 21 lutego 2014

Kasza jaglana z pstrągiem i żurawiną

Ma być smacznie i zdrowo. Będzie rybka. Będzie kasza jaglana i żurawina. Zdrowiej się nie da, a jakie smaczne!

Skład:

  • 200g kaszy jaglanej,
  • pstrąg wędzony,
  • garść suszonej żurawiny,
  • garść suszonego kopru lub pęczek naturalnego,
  • 3 łyżki oleju słonecznikowego tł. na zimno,
  • 3-4 łyżki soku z cytryny
  • sól, pieprz do smaku.
  • Danie odpowiednie w diecie bezglutenowej
Kaszę przepłukać i sparzyć wrzątkiem. Dzięki sparzeniu straci goryczkowy posmak. Następnie zalać wodą w takiej proporcji aby po zalaniu woda przewyższała kaszę dwukrotnie, posolić i ugotować. 
Żurawinę przepłukać wrzątkiem.
Pstrąga obrać ze skóry i z ości, po czym porwać na małe cząstki. 
Po wchłonięciu przez kaszę całej wody kasza powinna być miękka. Wówczas wyłączyć palnik, a do kaszy dodać drobno posiekany koper, olej, pstrąga, żórawinę i wymieszać. Osolić, popieprzyć do smaku. Przed podaniem polać sokiem z cytryny. Gotowe!
Szybko, smacznie i zgodnie z dietą.